Zima w Tbilisi to właściwie nie jest zima. Śniegu w zasadzie nie ma wcale, czasem jakieś wzgórze pokryje się nieśmiało drobnymi płatkami, które jednak w ciągu kilku godzin pozostają wspomnieniem. Temperatura rzadko spada poniżej zera, a jeśli już tak się zdarzy, to w porównaniu z naszym polskim wyobrażeniem o zimie, trudno mówić o mrozie.
Zima w Tbilisi to przede wszystkim powitanie Nowego Roku oraz Boże Narodzenie, przy czym to pierwsze wydaje się mieć dużo większe znaczenie. Obchodzi się je przy suto zastawionym stole i w gronie rodzinnym, podobnie jak my obchodzimy Święta Bożego Narodzenia. W połowie grudnia główne ulice miasta zostają z rozmachem przystrojone migotliwymi światełkami, to znak że zbliża się Nowy Rok. Obchody Bożego Narodzenia wiążą się z kolei z uroczystą procesją, która wyrusza z Placu Rewolucji Róż i wiedzie do Katedry Świętej Trójcy. Jest bardzo kolorowo i radośnie.